Informacja naukowa – dyscyplina, w której każdy z nas jest badaczem…

Czym byłby świat bez informacji? Czym byłaby dziś ludzkość bez dostępu do zasobów wiedzy, bez możliwości wykorzystania dokonań naukowych? Nie od dziś wiadomo, że „wiedza to władza”. Żyjemy w czasach, w których wiarygodna, relewantna informacja jest na wagę złota.

informacja

Poniższym „wstępniakiem” rozpoczynamy cykl publikacyjny dotyczący metod i narzędzi wykorzystywanych do pozyskiwania informacji. W kilku prostych zdaniach podzielimy się tym, co wiemy. Postaramy się też zapoznać Cię z infobrokerskimi podstawami, a nawet pokazać to i owo z naszych dokonań. A póki co – „wstępniak”, tak jak wspomniano na początku.

Informacja Naukowa jako dyscyplina naukowa nie zawsze jest prawidłowo pojmowana. Ani wciąż nie jest ceniona. Pod koniec wieku XX wróżono jej gwałtowny rozwój (w związku z, oraz dzięki rozwojowi technologii informacyjnej). Jednak w Polsce dziedzina ta wciąż jest mało „zauważalna” (nawet w przychylnych jej social media) i niedoceniana. Sama nazwa jest chyba nie do końca trafiona (ani oficjalnie ustalona – polscy teoretycy używają również innych terminów, takich jak np. informatologia) i nie do końca odpowiada terminom używanym w innych krajach: angielskie Information science (spotyka się też nazwę Information studies), francuskie science de l’information, oraz niemieckie Informationwisenschaft jednoznacznie sugerują, że to informacja jest celem badawczym.

Natomiast polski termin, używając przymiotnika “naukowa” sugeruje ograniczenia pola badawczego do informacji o nauce i dla nauki:

Informacja naukowa to dział nauki zajmujący się opracowywaniem i rozpowszechnianiem danych naukowych dotyczących aktualnego stanu wiedzy w określonej dziedzinie[1]

Ta krótka definicja opublikowana w Encyklopedii PWN zupełnie pomija znaczenie Internetu we współczesnej heurystyce informacyjnej. A to właśnie zasoby elektroniczne umożliwiają współcześnie najszybszy i praktycznie nieograniczony dostęp do informacji. Z drugiej jednak strony, ten łatwy dostęp do informacji (a przede wszystkim – łatwość w kreowaniu i udostępnianiu informacji) doprowadził do plagi XXI wieku – tzw. przeładowania informacyjnego, często określanego jako „infobesity” (zbyt duża ilość informacji, której nie sposób zweryfikować i wykorzystać w efektywny sposób).

Ilość dostępnej informacji rośnie w tempie ekspresowym, ale w raz z nią rośnie też szybkość,  z jaką musimy znaleźć potrzebną nam wiedzę. Zarówno w życiu codziennym oraz tym zawodowym, informacja naukowa znajduje swój wyraz w umiejętności nazywanej information literacy (brak dokładnego odpowiednika w języku polskim, najczęściej używa się terminu kompetencje informacyjne). Jest to zdolność do wyszukiwania, oceny i odpowiedniego wykorzystania informacji w sposób sprawny, skuteczny i etyczny, zaspokajający w pełni potrzeby informacyjne.

Pracując jako bibliotekarz akademicki oraz infobroker, spotykam się z przypadkami powszechnego braku umiejętności „wyszukiwawczych”. Metodą wyszukiwawczą najczęściej stosowaną jest… „googlowanie”. Co prawda Google jest największą i najpopularniejszą wyszukiwarką używaną na świecie (co ciekawe – w USA wcale nie jest taka popularna, częściej używa się tam Bing) ale nie jest jedyną! Co prawda Google starczą zwykłemu „zjadaczowi chleba”, ale chętnym do zgłębiania tajników informacyjnych współczesne technologie pozwalają na dużo więcej. To, co przeszukuje Google za pomocą swoich robotów, jest tylko „powierzchnią” całej sieci, duże zasoby wiedzy znajdują się w tak zwanym „deep web” (tzw. ukryty bądź głęboki Internet) m.in.: zawartość baz danych, strony nie posiadające żadnych odsyłaczy z innych stron, strony z ograniczonym dostępem (wymagajace rejestracji i logowania) i wiele innych.

Nie tylko infobroker czy student powinien znać metody przeszukiwania sieci oraz sposoby weryfikacji znalezionych informacji. Competitive intelligence, information literacy czy information managment to nie tylko modne terminy XXI wieku, ale przede wszystkim praktyczna i przydatna wiedza, z którą każdy przedsiębiorca, menedżer firmy, badacz naukowy, powinien być „za pan brat”… Przynajmniej w podstawowym zakresie. W zakresie rozszerzonym zaś – pamiętajmy o ludziach, którzy pozyskiwaniem informacji zajmują się zawodowo!

Źródła:

Stock, W. G., & Stock, M., Handbook of Information Science, Berlin: De Gruyter Saur, 2013.

Lanning, S., Concise Guide to Information Literacy, Santa Barbara: Libraries Unlimited, 2012.

 

[1]Encyklopedia PWN

 

Share Button
  • Kamil

    Cykl, na który czekałem! Czekam na kolejne artykuły.

  • NPC

    Pani Aneto, świetny tekst. Będziemy śledzić (zespołowo). :)

  • ibrs_tric

    A co z TOR? Jak dotrzeć do tych treści? Na ile jest to legalne? I bezpieczne?

  • Aneta

    Używanie TOR jest legalne. Kojarzone jest głównie z Deep Web, a ten z kolei – z cyberprzestępczościa, z miejscem dla ludzi, którzy mają coś do ukrycia… A nie jest to do końca słuszne bo i Tor i Deep Web są narzędziami, które każdy z nas, czyli zwykli internauci, mogą i powinni korzystać. O Deep Web wkrótce obszerniejszny wpis! :)